poniedziałek, 11 lutego 2013

Prolog Nowej Rzeczywistości pełnej Marzeń



Noc była cicha, ale przepełniona energią. Cienie pęczniały i snuły się w oczekiwaniu, na jej wybuch. Chciały się w końcu uwolnić i zawładnąć duszami. Tylko światło Księżyca w pełni oświetlało ścieżkę prowadzącą w stronę polany otoczonej małymi ogniskami. Cienie bały się ognia, więc ciasno otaczały ją przyglądając się scenie w środku.
Na kamiennym ołtarzyku leżało nagie dziecko, jednak mimo że noc była chłodna ono nie płakało. Wpatrywało się swoim błękitnym i brązowym okiem w parę stojącą nad nim. Mężczyzna trzymał w ręku siekierę, a kobieta wymawiała niezrozumiałe słowa. Ich ciała falowały, jakby niebyły materialne.
Dziecko zakwiliło cichutko, aby po chwili zamilknąć. Zdawało się rozumieć, że zaraz umrze. Może właśnie w ten sposób żegnało się ze światem? Może ostatni raz zawołało rodziców?
Dłoń z siekierą uniosła się do góry, a wymawiane słowa wzmocniły się. Ogień wybuchł z nowa siłą, a cienie odsunęły się w popłochu, wstrzymując oddech.
 Czy to koniec?
 Czy ich pan umarł?
Wtedy ogień zgasł, a energia buchnęła z niewiarygodną siłę.
Wrócili! Wrócili uratować swoje dziecko!
Czy im się uda?